piątek, 15 sierpnia 2014

PROLOG


Prolog
 
,,Trzeba iść przez życie tak cicho, aby nas Los nie zauważył''
William Somerset Maugham
 
 

     Jak powinno się czuć szesnastoletnie dziecko, które zaledwie dobę temu widziało śmierć swoich rodziców? Jak powinno postąpić? Nie wiem. Wiem natomiast co ja zrobiłam.

Najpierw starałam się opanować szloch. Gdy już mi się to udało wyszłam z szafy, w której mama kazała mi się ukryć. Staram się nie patrzeć na martwe ciała moich rodziców, na ich krew. Ale nie mogłam się opanować i spojrzałam. Potem był już tylko płacz. Rozdzierający płacz, który sprawił, że upadłam na kolana, a potem położyłam się obok moich rodziców. Zamknęłam oczy i wyobraziłam sobie, że to wszystko to był tylko zły sen. Zasnęłam.

Gdy się obudziłam było ciemno. A ja czułam się jakby ktoś wypompował ze mnie wszystkie emocje. Zamiast żalu był tylko ucisk w okolicy serca. Wiedziałam przecież, że nie mogę tak tu leżeć i czekać aż umrę z wycieńczenia. Wstałam więc i uważając by nie potknąć się o nic w ciemnościach wyszłam z salonu. Dopiero gdy znalazłam się w korytarzu odważyłam się sięgnąć do kontaktu i zapalić światło. Dało mi ono poczucie bezpieczeństwa. Usiadłam na ziemi i zastanowiłam się nad tym co mogę zrobić w takiej sytuacji. Nie miałam żadnych krewnych, do których mogłabym się zwrócić. Na policję nie chciałam dzwonić, ponieważ wiedziałam, że wyląduję w Domu Dziecka. A tego chciałam uniknąć za wszelką cenę. Co więc mogę zrobić? Może rodzice mają w swoim pokoju coś co mogło by mi pomóc? pomyślałam. Pamiętam, że nie myślałam w tedy o tym co to takiego mogłoby być. Wstałam i poszłam na górę do sypialni rodziców. Zapaliłam światło i ruszyłam w kierunku szafek nocnych. Otworzyłam po kolei wszystkie szuflady, ale nie znalazłam nic co mogło by mi pomóc. Sfrustrowana usiadłam na łóżku. I poczułam pod pupą coś twardego. Wstałam i ogarnęłam kołdrę. Moim oczom ukazał się gruby zeszyt z czarną okładką. Chwyciłam go i otworzyłam za pierwszej stronie było napisane; Ten pamiętnik należy do Stefanii Jonson. Jonson to nazwisko panieńskie mojej mamy. Zaczęłam gorączkowo przeglądać zeszyt. Nagle wypadło z niego zdjęcie. Podniosłam je. Przedstawiało moją mamę, tylko dużo młodszą oraz jakąś kobietę bardzo do niej podobną. Czy to możliwe aby moja mama miała siostrę, a ja nic o tym nie wiem? Odwróciłam zdjęcie. Z drugiej strony był zapisany adres; Royal Street 36. Wiem, gdzie to jest. I zamierzam tam pójść.
 
                                                                        ***
 Hej, hej, hej,
    Witam serdecznie na moim nowym blogu. Będzie on opowiadał o przygodach szesnastoletniej Agnes Underwood. Mam nadzieję, że nie rozczaruję Was moimi coraz bardziej dziwnymi pomysłami ( pogarsza mi się z wiekiem ;) ).
ENJOY!
T <3

 

5 komentarzy:

  1. A więc Agnes mówisz? Od zawsze podobało mi się to imię, więc bd zaglądac :3 Współczuje dziewczynie- została sama, a taka młoda jest ;( I ciekawe, kim jest ta kobieta... czekam na nn. Zapraszam do mnie na dwie nowe notki :* Liczę na Twoją opinię.
    http://to-hell-with-love.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że trafiłam w gust. Nn już nie długo.
      T <3

      Usuń
  2. Tuskawa jak zawsze świetna. Nie wiem co powiedzieć, może to, że fajnie, że główna bohaterka ma na nazwisko poddrewnem :D Ale oczywiście genialne. W jaki sposób rodzice umarli? Chyba że w pierwszym i drugim rozdziale chcesz opisać relacje Agnes z rodzicami, to w jaki sposób żyją, co się stało przed śmiercią, jak umarli, ogółem te 24 godziny szoku, strachu, smutku i co tam jeszcze może się pojawić po śmierci rodziców. Współczuję Agnes, każdy w tej sytuacji czuł by się źle, nawet dzieci bite kochają swoje mamy i swoich ojców i okropnie by się czuli po tej tragedii. Wiem, że pewnie jak będę czytać tego bloga to będę ryczeć, czekam tylko na ekranizację, z zaczepiście smutną muzyką w tle, z najlepszymi aktorami, Depp musi się tam pojawić, oczywiście w kinach będzie głośno.
    Pozdro, Porzeka, Twoja wierna fanka <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Borze zielony! Dziękuję za tak wielkie słowa uznania. Uważaj bo się jeszcze zaczerwienię XD. A tak na serio to muszę przyznać, że mi się tak jakoś przyjemnie zrobiło. Ach, karmisz moje ego zła dziewczyno!
      Będziesz płakać, powiadasz? Och tak, ja już się o to postaram ;). Oczywiście, że ten temat jest smutny i wzruszający. Mam tylko nadzieję, że tego nie zpierniczę.
      T <3

      Usuń
    2. Nie spierniczysz. I Twoje ego mogę jeszcze trochę pokarmić, tak żeby je dobrze podtuczyć. :D
      Co do płaczu.. już się boję :D

      Usuń